Islandia to piękny skandynawski kraj. Leży daleko od swoich sąsiadów, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Europą a Ameryką Północną. Miałem szczęście odwiedzić ten odludny zakątek globu już trzy razy, a ostatnim razem – objechać całą wyspę dookoła.

Wstęp

Ten wpis jest pierwszym z całego cyklu, w którym zaproponuję moją wersję 6-dniowej wycieczki dookoła Islandii, wzdłuż trasy nr 1. Wycieczka rozpocznie się i zakończy na lotnisku w Keflaviku. Objadę wyspę w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Dzień 1 – golden circle
Dzień 2 – wodospady, wulkany i lodowce

Będę bazował głównie na mojej ostatniej wyprawie (2019), wtrącając tu i ówdzie zdjęcia i notki z miejsc, które odwiedziłem poprzednim razem (2017 i 2018) – stąd uważny obserwator nieraz dostrzeże rozbieżności w pogodzie ukazanej na zdjęciach. Mam nadzieję, że Cię zainspiruję – zapraszam do wspólnej przygody!

Islandia – podstawowe fakty

Islandia to raczej mały kraj europejski. Leży na wyspie położonej w północnej części Oceanu Atlantyckiego. Nie ma żadnych bezpośrednich sąsiadów, choć można uznać, że najbliżej leżą terytoria duńskie – Wyspy Owcze na wschodzie i Grenlandia na północy. Islandia należy do grupy krajów skandynawskich. Jest to jeden z najmniej zaludnionych krajów, gdyż na 1 km2 przypada mniej niż czterech mieszkańców. Wyspę zamieszkuje 360 tysięcy ludzi, z czego większość przypada na stolicę.

  • język: islandzki
  • waluta: korona islandzka (ISK), kurs w 2019: 1 PLN = 32 ISK
  • stolica: Reykiawik
  • ludność: 360 tys.
  • kod samochodowy / domena internetowa: IS
  • numer kierunkowy: +354
  • strefa czasowa: GMT -1 (dwie godziny wcześniej niż w Polsce)

Islandia utrzymuje się z rybołówstwa i turystyki. Obdarzona ogromnymi bogactwami naturalnymi, pozyskuje tanią energię ze źródeł geotermalnych oraz z elektrowni wodnych. Nie jest zrzeszona w Unii Europejskiej, ale należy od 2004 roku do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Podobnie jak w Norwegii, obowiązują tu unijne, korzystne stawki za połączenia telefoniczne i internet. Wyspa wchodzi także w skład strefy Schengen. Oznacza to, że Polacy mogą tu podróżować z dowodem osobistym i zwykle nie podlegają kontroli granicznej.

Kraj nie posiada własnych sił zbrojnych poza strażą przybrzeżną. Pomimo to, ze względu na strategiczne położenie, jest członkiem NATO.

Transport na Islandii

Islandię oplata niezbyt gęsta sieć dróg. Najdłuższą, liczącą ponad 1300 km jest obwodnica, czyli droga krajowa nr 1 biegnąca dookoła wyspy. Oprócz nielicznych odcinków miejskich w okolicach Reykjaviku, na całym swoim przebiegu jest jednopasmowa, a w mało zaludnionych obszarach na północnym zachodzie – ma nawierzchnię szutrową. Pozostałe drogi, w zależności od kategorii, noszą dwu- lub trzycyfrowe numery. Nie jest rzadkością nawierzchnia szutrowa. Mapy Google niestety nie dokonują takiego rozróżnienia, dlatego planując zjazdy z głównej jedynki warto zaopatrzyć się w papierową mapę z precyzyjnym oznaczeniem rodzaju dróg.

Pro tip: ciekawym lokalnym serwisem mapowym jest Map.is

Im więcej cyfr w numerze drogi, tym słabsza nawierzchnia

Po Islandii można poruszać się samochodem, autobusem, lub samolotem. Opcja lotnicza jest dość droga, ale praktyczna, gdy potrzebujemy dostać się do konkretnego miasta i nigdzie dalej. Połączenia autobusowe z kolei dzielą się na typowo transportowe, pomiędzy miastami, oraz krajoznawcze, w ramach wykupionej na miejscu wycieczki. Popularnym i praktycznym sposobem na zwiedzanie wyspy jest wypożyczenie samochodu, o czym będę pisał szerzej.

Jak dolecieć na Islandię

Islandia jest jednym z kierunków emigracyjnych naszych rodaków – w związku z tym linia WizzAir uruchomiła kilka lat temu bezpośrednie połączenia lotnicze prosto z Polski (kilka miast), otwierając tym samym tę skandynawską wyspę szeroko także na ruch turystyczny. Jest to najlepsza czasowo i kosztowo opcja – bilety można czasem wyrwać za około 100 zł za odcinek (choć z Warszawy zwykle jest drożej), a lot trwa od 3,5 do 4 godzin. Przykłady z moich podróży wraz z cenami:

  • 23.09.2019 – Wrocław – Keflavik (WRO-KEF) – Wizzair – 78 zł
    30.09.2019 – Keflavik – Warszawa (KEF-WAW) – Wizzair – 284 zł
  • 03.03.2018 – Warszawa – Keflavik (WAW-KEF) – Wizzair – 124 zł
    06.03.2018 – Keflavik – Warszawa (KEF-WAW) – Wizzair – 124 zł
  • 24.08.2017 – Warszawa – Keflavik (WAW-KEF) – Wizzair – 204 zł
    29.08.2017 – Keflavik – Warszawa (KEF-WAW) – Wizzair – 244 zł

Dla porządku dodam, że z Europy dolecimy tam także takimi liniami jak EasyJet i Norwegian, czy też SAS. Wszystkie międzynarodowe loty odbywają się na lotnisko w Keflaviku (kod KEF). Miasto to jest oddalone ok. 50 km od Reykiaviku – stolicy, które też posiada swoje lotnisko (RKV), lecz znacznie mniejsze, obsługujące głównie ruch krajowy.

Wypożyczenie auta na Islandii

Jeśli ktoś przybywa na Islandię z zamiarem odwiedzenia wyłącznie stolicy, może obejść się bez auta. Miasto jest ciekawe, jednak z całą pewnością to, co najlepsze na Islandii znajduje się daleko poza Reykjavikiem. Aby dotrzeć do rozrzuconych na mapie atrakcji, możemy wykupić wycieczkę autobusową lub wynająć samochód – ja zdecydowanie polecam tę drugą opcję i na niej będę się skupiał. Auto daje nam największe możliwości, elastyczność, a wraz z rosnącą liczbą uczestników, także korzyści finansowe w porównaniu ze zorganizowanymi wycieczkami.

Zdjęcie z drugiej wyprawy na Islandię, wiosna 2018, fot. J. Kozioł

Ruch jest prawostronny, a znaki i przepisy europejskie – polski kierowca nie będzie miał problemów z odnalezieniem się. Ciekawostką są jednopasmowe, dwukierunkowe mosty. Przepisy ani znaki nie regulują kto ma pierwszeństwo – trzeba to robić na wyczucie.

Jednokierunkowa kładka na drodze krajowej nr 1
Impassable? Potrzymaj mi wodospad!

Na temat ubezpieczeń wynajmów i ogólnych doświadczeń życiowych związanych z wypożyczaniem aut powstanie oddzielny artykuł. Na potrzeb Islandii kilka skrótowych porad:

  • będziesz robił duże przebiegi – moja ostatnia trasa dookoła wyspy wyniosła 2260 km. Poprzednim razem także pękło 2000 km. Wybierając auto z silnikiem diesla zaoszczędzisz minimum 1 litr na 100 km – przelicz zakładany dystans i sprawdź, czy nie warto dopłacić. Albo, mając rezerwację na auto benzynowe, po prostu zapytaj w biurze wypożyczalni, czy nie mogliby dać Ci diesla.
Średnie spalanie oleju napędowego dość dużego Fiata 500L na dystansie ponad 2 tysięcy km wyniosło nieco ponad 5 l/100 km
  • drogi na Islandii są jednopasmowe, a często nawet nieutwardzone – żwirowe. Trzymaj nieco większy niż zwykle odstęp, nie mijaj się na centymetry z autem jadącym z naprzeciwka – zmniejszysz szansę na stłuczenie przedniej szyby kamykiem spod kół drugiego auta. Ze względu na trudne warunki jest tu dużo łatwiej o uszczerbek auta niż w innych krajach. Rozważając klasę i rozmiar samochodu wybierz taki jaki potrzebujesz, ale nie lepszy. Pamiętaj: małe auto – mały kłopot. A jednocześnie…
Nikt mi nie wmówi, że białe jest białe, a czarne czarne!
  • …w sieci jest wiele kategorycznych postów, że na Islandię nadaje się wyłącznie auto 4×4. Cóż, gdyby tak było, wypożyczalnie nie oferowałyby innych. Jeśli nie zamierzasz pokonywać dróg z oznaczeniem F lub przemierzać bezdroży i brodzić przez rzeki swoim Fiatem Pandą, na pewno wystarczy Ci zwykły samochód. Swoje długie wyprawy po Islandii odbywałem kolejno Fiatem 500L, Fiatem 500 i Renault Clio – i dali radę zarówno pasażerowie jak i samochody. Zważ także, że podróż jedynką po asfaltowej krajowej obwodnicy będzie dużo bardziej komfortowa i tańsza zwykłym samochodem, niż terenówką.
  • na Islandii obowiązują standardowe ograniczenia prędkości: 90 km/h na drodze krajowej, 80 km/h na szutrowej i 50 km/h w mieście. Radzę tych ograniczeń przestrzegać (no, tak +5 można sobie dodać), bo mandaty są słone, a drogi raczej kiepskie. Pomoże w tym tempomat. Zobaczmy więcej ciekawych rzeczy dookoła, a także osiągniemy rekordowo niskie spalanie – mnie za każdym razem na całym pokonanym dystansie udało się zejść poniżej 5 litrów na 100 km, co kompensuje wysokie ceny paliw.
Dura lex, sed lex
  • stacje benzynowe w terenie nie przypominają naszych. O zgrozo, nie kupimy tam nawet hot doga. Często jest to jeden dwustronny dystrybutor z pistoletem do benzyny 95 i oleju napędowego i samoobsługowym terminalem płatniczym. Paliwo kosztuje ok. 230 ISK (7 PLN) za litr, im dalej od stolicy tym drożej, choć nie jakoś znacznie. Płacimy z góry kartą płatniczą, czasem można także gotówką. Wybierając kwotę tankowania bądź ostrożny z opcją fill up, czyli do pełna, gdyż potrafi zablokować 1000 zł na karcie i zwolnić dopiero po pewnym czasie, pozbawiając nas chwilowo pieniędzy na koncie (warto mieć więcej niż jedną kartę). Najlepiej wybrać 5.000 ISK lub 10.000 ISK i zatankować ile uważamy – jeśli nie wejdzie całość kwoty, system pobierze tylko tyle ile wlaliśmy.
Minimalistyczna samoobsługowa stacja paliw w zachodniej Islandii

Pro tip: do kluczyków do auta będzie prawdopodobnie przyczepiony breloczek jednej z sieci stacji: N1, OB i Orkan. Jeśli przytkniemy go do dystrybutora przed rozpoczęciem płatności, otrzymamy niewielki rabat, zazwyczaj 5 ISK na litrze.

  • drogi na Islandii są bezpłatne, poza tunelem w Akuyreri. Ten kosztuje 1500 ISK jeśli opłacimy go online tuż przed lub po przejeździe, lub 2500 ISK, jeśli rachunek przejdzie przez wypożyczalnię. Tunel na północy Reykiaviku od roku 2018 jest bezpłatny.
  • co do sieci wypożyczalni – oczywiście pełna dowolność, ja jednak za każdym razem byłem zadowolony korzystając z usług Green Motion. Wymagane są standardowo: dowód osobisty lub paszport, prawo jazdy i karta kredytowa w celu blokady depozytu. Uwaga, na Islandii depozyt ten bywa wysoki, w moim przypadku było to 270.000 ISK (niemal 9000 zł), ale nigdy nie miałem problemów ze zwrotem.

Płatności i pieniądze na Islandii

Na Islandii wszędzie zapłacimy kartą płatniczą. Serio. Można odbyć całą wyprawę i nawet nie wiedzieć, jak wyglądają islandzkie korony (jeśli noclegi rezerwujemy przez portale rezerwacyjne). Dla spokoju ducha wybrałem niewielką kwotę z bankomatu na lotnisku, ale nie przydała się. Z kolei w samochodzie znalazłem monety – i te są ciekawe, bo zamiast zasłużonych postaci, na awersie prezentowana jest fauna występująca na Islandii i pozwalająca (historycznie) mieszkańcom na przeżycie.

Krab i ryby na awersach monet islandzkich

W trakcie moich wypraw korzystałem z powodzeniem z karty Revolut, ale każda inna walutowa na pewno też się spisze znakomicie.

Noclegi na Islandii

Baza noclegowa na Islandii jest dość ograniczona, wskutek czego ceny są wysokie. Dolny ich poziom to wydatek rzędu 200-300 zł za noc, za pokój trzyosobowy. O ile bez większego problemu znajdziemy nocleg w stolicy, czy na trasie złotego kręgu, to będzie z tym trudno np. na południowym wschodzie, w pobliżu największego lodowca Vatnajökull, gdzie zabudowa jest bardzo rzadka i ceny bardzo wywindowane. Najlepszą radą jest takie zaplanowanie podróży, aby w ciągu jednego dnia przeskoczyć najgorsze pod tym względem miejsca.

Jedna z perełek wynaleziona na Airbnb, w środku niczego

Chyba nie zdarzyło się, abym spał tam w jednym miejscu dłużej niż jedną noc, stąd mam już pewne doświadczenie w tej dziedzinie. Najlepsze oferty znajdziesz na portalu Airbnb (zazwyczaj jest to samodzielne zameldowanie bez spotkania z właścicielami), a w bardziej zaludnionych obszarach warto także zajrzeć na booking.com. Osobiście lubię nocować w miejsach znalezionych na Airbnb, bo często można trafić na prawdziwą perełkę i mieszkać tak samo, jak Islandczycy.

Widok z okna o poranku jednego z wynajętych pokoi w domku na pustkowiu (jesień 2019)

Pogoda na Islandii a zorza polarna

Planując wyprawę trzeba wziąć pod uwagę porę roku (zaskakujące, nieprawdaż?). Podobnie jak w Polsce, wysoki sezon panuje w porze letniej. Oprócz znośnych temperatur, dzień jest wyjątkowo długi – ale i tłok największy. Nie powinniśmy też liczyć na podziwianie zorzy polarnej w tym czasie.

Czasem jest słonecznie

Przyjazd w środku zimy może mieć sens, jeśli chcemy zwiedzić miasto, odwiedzić Blue Lagoon lub zapolować na zorzę polarną, ale ze względu na bardzo krótki dzień, raczej trudno będzie zrobić cokolwiek więcej. Ceny przelotów są wówczas zdecydowanie niższe.

Czasem jest wietrznie i zimno

Zorze polarne to piękne i unikalne zjawisko – kolorowy spektakl na ciemnym niebie. Pojawiają się i znikają niespodziewanie. Oprócz ciemnej nocy, musimy mieć niemal bezchmurne niebo, a także korzystne warunki magnetyczne. Są strony internetowe, gdzie możemy sprawdzić prognozę występowania zorzy (aureora borealis) – korzystają one z czujników pola magnetycznego na Ziemi i danych na temat wiatru słonecznego z satelitów. Zjawisko naprawdę nieźle opisane jest na polskiej Wikipedii.

Niestety, prognozy nie są precyzyjne. Jesteśmy w stanie stwierdzić, czy warunki są sprzyjające, to znaczy podobne do tych, w których zorza kiedyś już wystąpiła, jednak to nie znaczy, że tym razem też tak się stanie. Bywałem wielokrotnie w Skandynawii, także w jej północnych rejonach – a zorzę udało mi się jak dotąd zobaczyć tylko raz, i to właśnie na Islandii. Proponuję zatem przesadnie się nie nastawiać, ale mimo to spojrzeć od czasu do czasu na niebo nocną porą.

Zorza polarna w okolicach Keflaviku, marzec 2018

Pro tip: strona islandzkiego biura meteorologicznego z prognozami występowania zórz: https://en.vedur.is/weather/forecasts/aurora/

Ja wybierałem wariant pośredni. Odwiedzając wyspę w kwietniu czy wrześniu będziemy cieszyć się już dość długim dniem, ale nie trafimy na szczyt sezonu. Jednocześnie, mamy już szansę na zorzę.

Nadmiar turystów na Islandii

Co jakiś czas media obiega wiadomość, jakoby Islandia była zadeptywana przez zbyt dużą liczbę turystów. Cóż, w ciepłych miesiącach faktycznie większość ruchu na drogach tworzą samochody z wypożyczalni, jednak to w niczym nie przypomina tłumów, które spotkamy w najpopularniejszych europejskich stolicach. Niezależnie od tego kiedy przyjedziesz, na pewno będziesz w stanie obejrzeć wybrane przez siebie miejsca.

Tłumy oblegające jedną z atrakcji turystycznych na Islandii, wrak amerykańskiego samolotu DC3, sierpień 2017

Zdaje mi się, że to kwestia proporcji – ten bardzo słabo zaludniony kraj po prostu stał się nagle bardziej dostępny dzięki tanim liniom lotniczym (które sam zaprosił do współpracy) – a jednocześnie czerpie niemałe przychody z turystyki. Do tej pory większość atrakcji pozostaje bezpłatna. Fakt, czasem trzeba wnieść stosunkowo niewielką opłatę parkingową, ale wydając pieniądze na noclegi, żywność, paliwo i tak pośrednio zasilamy lokalną gospodarkę i Islandczycy zdają się to, mimo wszystko, dobrze rozumieć.

Polacy na Islandii

Polak nad wodospadem Gulfoss

Skandynawia to popularny wśród Polaków kierunek emigracyjny, za sprawą relatywnie wysokich zarobków, nawet na podstawowych posadach. Zasada ta sprawdza się także na Islandii. Polacy stanowią tu największą mniejszość narodową, około 5% populacji (kilkanaście tysięcy osób). Polski język usłyszymy u obsługi sklepów, hoteli, czy wypożyczalni samochodów.

Ciekawostka: najpopularniejszy wafelek na Islandii, to nieprzerwanie, od 60 lat , polskie Prince Polo. Zna go każdy Islandczyk, a dla wielu to pierwsze skojarzenie z Polską.

Podsumowanie

Wydaje mi się, że napisałem o wszystkim, co chciałeś wiedzieć o Islandii, ale bałeś się zapytać. Jeśli nie, napisz w komentarzu czego brakuje, a będę uzupełniał artykuł.

Nie pozostaje już nic innego, jak tylko wyruszyć w drogę – zapraszam więc do serii kolejnych artykułów, z których każdy opisze jeden dzień na tej pięknej wyspie!

Dzień 1 – golden circle